Kochanie zmniejszylem Kaczynskich!
13 październik, 2007 autor hlb
Wyspal sie, wyproznil, moze nawet pogral z rana na Playstation. Od razu widac bylo ze Tusk ze ma dobry dzien. Milo mi, ze rozliczne moje wskazowki i dostarczane filmiki na cos sie przydaly.
W tej debacie nie chodzilo o przekonanie kogokolwiek kto sie waha. Kazdy zawodnik gadal do swoich, juz przekonanych. Chodzilo w niej o to zeby wyprowadzic z rownowagi przeciwnika i zeby ten przeciwnik zachowal sie jak pajac. Bo to moglo zasiac zwatpienie w jego szeregach.
No i Tusk mial chwile lepsze i gorsze, ale zadanie wykonal. To czy Jego Oczywista Oczywistosc wyszedl z siebie i poszedl w szkode latwo jest poznac. Zaczyna wtedy przerywac, machac paluchem i - niech uzyje jeszcze raz porownania, ktore sie wam juz raz spodobalo - i trajkocze polszczyzna GSowskiego magazyniera z czasow Gomulki. A w ostatnim kwadransie mielismy takiego Kaczynskiego. Miodzio!
Ale to debata Tusk-Kwasniewski moze sie okazac trudniejsza dla Donalda. Bo gdybym byl Kwasniewskim przycisnalbym Tuska w jeden tylko ale skuteczny sposob: wzorem Kaczynskiego kazalbym mu zagwarantowac, ze nie bedzie koalicji PO-PiS. A jest to pytanie kluczowe w tym roku.
W poniedzialek bedzie walka o elektorat niezdecydowany. Ten ktory nie chce PiSu w zadnej formie, ale jeszcze nie wie czy zeby to osiagnac warto wzmocnic Platforme, aby przyszla do mety pierwsza, czy lepiej oddac glos na LiD, zeby oslabic przyszly PO-PiS wlasnie.

Debaty nie widziałem, bo piłem, ale głos na LiD to głos na Kaczorów, tak mi się wydaję. Nie osłabiajmy PO.
P.S. A Smolarek - Kazachstan 3:1 i pięknie
Pozdrawiam
He, he..
Prezio kontra P. Tusk…
Jezeli Prezio będzie trzeźwy i dokopie, obnażając p. Tuska, punkty zdobywa KACZYŃSKI!
Zatem wygląda na to, że przebieg debaty powinien być następujący. Prezio przychodzi pod wpływem filipińskiego wirusa… Tusk mu sprawia mato. Wychodzi na DEMIURGA… Wygrywa wybory i BUZIA sie publicznie z panem prezio vel b. prezydent RP. Prezio zostaje ministrem sprawiedliwosci, czy czyms takim…
Dalej kombinujcie sami…