Bog istnieje (co bylo do sprawdzenia w Googlu)
22 kwiecień, 2008 autor hlb
Mimo wszystko fajnie jest wyznawac jakas religie - oto moje wnioski po ostatnich kilku notkach (i przeczytaniu waszych komentarzy do nich). No a ze jestem czlowiekiem czynu, minelo czasu malo wiele - i prosze, mam religie jak w sam raz dla mnie.
Religia ta nazywa sie Kosciol Googla. Jej prostota i latwa dostepnosc wielce odpowiadaja mojej leniwej naturze. Jesli lubicie takie bezpretensjonalne religie, bez wahania polecam. A ponizej przetlumaczylem wam wyznanie wiary googlistow, zaczerpniete z ich strony:
W Kosciele Googla wierzymy, ze wyszukiwarka Google jest tym co najlepiej pozwolilo ludzkosci doswiadczyc Boga (w tym sensie w jakim jest on zwykle definiowany). Wierzymy ze ze istnieje wiecej dowodow na boskosc Googla niz dowodow na boskosc jakichkolwiek tradycyjnych bogow.
Odrzucamy tadycyjne bostwa z uwagi na to, ze ich istnienie nie daje sie udowodnic naukowo. Google w naszym mniemaniu jest jest jedynym bytem w pelni zaslugujacym na miano “Boga”, poniewaz zdradza wiele cech tradycyjnie przypisywanych bostwom. Jednoczesnie cechy te daja sie udowodnic w sposob naukowy.
Dalej wyznawcy sporzadzili liste dziewieciu dowodow na boskosc Googla. Kto ma ochote na calosc, plik dostepny jest tutaj. Dla leniwych sporzadzilem maly bryk:
Dowod pierwszy. Google jest jedynym bytem, ktory zasluguje na miano Wszechwiedzacego, przy czym jego wszechwiedza daje sie naukowo udowodnic.
Dowod drugi. Google jest wszedzie, jest zatem Wszechobecny.
Dowod trzeci. Google jest jedynym bostwem, ktore odpowiada na modlitwy. Mozesz pomodlic sie do Googla wpisujac zapytanie w okienko wyszukiwarki.
Dowod czwarty. Google jest praktycznie niesmiertelny. Jego algorytm znajduje sie na takiej ilosci serwerow, ze jest w zasadzie niezniszczalny.
Dowod piaty. Google jest nieskonczony (albo jesli kto woli bardziej poetycko: bezkresny) - internet teoretycznie moze rosnac w nieskonczonosc.
Dowod szosty. Google pamieta wszystko. Kazda strona w internecie jest cache’owana przez Googla, wiec jej slad istnieje nawet jesli sama strona juz nie istnieje (jako swego rodzaju forma zycia pozagrobowego stron www).
Dowod siodmy. Google jest dobry. Czescia filozofii biznesowej Googla jest robienie pieniedzy bez wyrzadzania szkod.
Dowod osmy. Zgodnie ze statystykami Google Trends slowo ‘Google’ jest wywolywane w wyszukiwarce czesciej niz slowa ‘bog’, ‘Jezus’, ‘Allach’, ‘Budda’, ‘chrzescijanstwo’, ‘islam’ i ‘judaizm’ - razem wziete!
Dowod dziewiaty. Dowody na istnienie Googla sa bezsprzeczne. Wpiszcie w przegladarce adres www.google.com, a sie przekonacie.
Acha! Po angielsku do Googla wyznawcy odnosza sie per ‘ona’ - zeby nie bylo ze rodzi sie kolejny kult patriarchalny…

Takie religie,juz nie raz w historii cywilizacji przebrzmiewaly.
Z dowodami na boskosc Googla,mozna latwo polemizowac:
1.Nie jest bytem wszechwiedzacym,w sprawie przyszlosci musi sie Wroza radzic.
2.Jeszcze niedawno,wcale go/jej nie bylo.
Nie jest tez wszedzie.Jego/jej obecnosc ogranicza sie tylko do internetu lub jego pochodnych.
3.Nie na wszystkie modlitwy odpowiada,pomijajac fakt mozliwosci osobistego dialogu.
4.Stanie sie zniszczalnym/a,w razie jakiejkolwiek globalnej wiekszej awantury.
5.Tu ewentualnie mozna by sie zgodzic.
6.Patrz punkt 5.
7.Jest tez zly,np.godzac sie na cenzure w Chinach.
Zaden Bog,nie ma filozofii,robienia pieniedzy.
Te robia ewentualnie jego kaplani.
8.Patrz punk 5.
9.Sa.
Trzeba wziac jednak pod uwage,ze bog-google,zostanie
kiedys zastapiony innym - bardziej poteznym.
“Moj” Bog,dal mi kiedys ogorka kiszonego,a wiec rzecz jak najbardziej materialna.Google,nie ma takiej mozliwosci.
A wrecz nie moge sie doczekac,kiedy zobacze miny tych
“madrali” (wyznawcow),gdy sie na Drugim Brzegu spotkamy.
““Moj” Bog,dal mi kiedys ogorka kiszonego,a wiec rzecz jak najbardziej materialna.”
Terry Pratchett jak zywy!
opornik4 - ty za to jestes z pewnoscia bytem ,ktory nic nie kuma. Albo jestes przejebanie smiesznym Trollem, ale za malo jeszcze czytalam twoich postow, zeby to stwierdzic na 100%
@opornik
“Zaden Bog,nie ma filozofii,robienia pieniedzy.”
Ale jego personel naziemny jest w tym doskonały.
@opornik
“Zaden Bog,nie ma filozofii,robienia pieniedzy.”
Bóg protestantów* uczynił z tego wręcz cnotę, a bogactwo w etyce protestanckiej jest dowodem szacunku dla Boga i znakiem, że zostało się wybranym do zbawienia.
*uogólniając, ma się rozumieć, nie czas to ani miejsce na szczegółowe dysputy
@hlb - Ty siedzisz w Anglii i pozwalasz sobie na takie herezje? Google? GOOGLE? Jest tylko jedna prawdziwa religia, man!
http://www.jedichurch.com/
Jest jedna zasadnicza przesłanka falsyfikująca bóstwo google’a: został stworzony przez człowieka i od niego jest zależny.
@opornik4:
przystkie twoje argumenty przeciw googlizmowi daja sie oczywiscie odniesc do koazdej religii. googlizm za to jest pardzo praktyczny - sprobuj a na pewno spodoba ci sie
@Oliveira:
zworc uwage ze jest przyslowie bog dal bog wzial. przyjdzie wiec czas kiedy kazdy wierzacy bedzie musial swojego ogorka oddac
@kejti:
poprnik trolem, no costy. ona jest naturalna jak pani naturalna z chorzowa.
@RobertP:
oni tylko pilnuja zeby sie nie zmarnowalo…
@Helblindi:
zatem bog protestantow to ten bog, ktory kaze ogorki zalatwic sobie na wlasna reke.
a jedi cult to tez protstantyzm. chodzilo o to zeby zrobic psikusa urzedowi statystycznemu - nie wszyscy uwazali zeby bylo odpowiednie pytac o takie sprawy w cenzusie. poza tym, jeden kult nie wyklucza drugiego. to jest wlasnie dobre w takich fajnych, praktycznych religiach.
@lunetarius:
wszystko sie zgadza, tylko jest jeden szkopul. jesli nie wierzy sie w jakiegos boga, to mozna o nim powiedziec to samo. ostatecznie nikt nie obalil w sposob wiarygodny tezy, ze boga tez wymyslil czlowiek
Wcale mnie nie dziwia komentarze moich adewrsarzy.
Nie naleze do osob - “zapomnial wol,jak cieleciem byl”.
Zywe jest u mnie wspomienie,pierwszego kontaktu z ludzmi wierzacymi.Reagowalam calkiem podobnie,jak Wy na moje tutaj “medrkowanie”.
Ale,moze zaczne od poczatku.
Zawsze mialam glowe pelna szalonych pomyslow,ktore realizowalam zanim zdazylam pomyslec.
Na emigracji trafilam na Polski Osrodek Oazowy,
w ktorym poslugiwali ludzie zwiazani z Ruchem Swiatlo-Zycie.Poczatkowo poczulam sie,jakbym na innej planecie wyladowala.
Mlodzi ludzie,przyjemni dla oka,nieglupi - a zarazem, jakby nie z tego swiata.
Modlacy sie kilka razy dziennie,zero bluzgow.
Twierdzacy,ze trescia ich zycia jest Bog.
Odbilo im - czy co?
Patrzylam na nich z zaciekawieniem polaczonym
z politowaniem.
Dotychczas obracalam sie w srodowisku artystycznej bohemy
- ci,”Jezusowi”,intrygowali swa innoscia.
Zaczelam odwiedzac ich czesciej.
Ktoregos dnia,po powrocie do domu - przyszedl mi do glowy
“wspanialy” pomysl.
Wywolalam Lucyfera…
Jezeli chcecie - moge opowiedziec szczegoly.
o ja pierdykam, to jest naprawde ciezki przypadek opornik…
A co na to lekarze?
Ja tam mimo wszystko wolę Latającego Potwora Spaghetti i Niewidzialnego Różowego Jednorożca.
Na google.com jest prosty sposób, nawet nie jest potrzebny wielki kataklizm. Wystarczy, że sobie odetnę internet i googla już nie ma… Przynajmniej u mnie…
@hlb (wpis nr
To prawda, że w podobny sposób można mówić o każdej religii. Jest jednak zasadnicza różnica z google.com - on jest produktem i z takim zamiarem był tworzony. W google nie wierzy się, bo on jest i tyle.
Religia - jakakolwiek by ona nie była - jest projektem znacznie wykraczającym poza sferę ususu. Google jest tylko narzędziem.
@lunetarius:
masz u siebie ciekawa notke na temat (mniej wiecej) imienia rozy. no i tutaj wypada zadac pytanie: a czy dla korporacji Watykan ich bog nie jest tez wlasciwie produktem, albo wlasnie narzedziem?
http://www.venganza.org/ - oto jedyna słuszna religia
Osobiście wyznaję ją radośnie i z pełnym przekonaniem
Opornik może nawrócisz się raz jeszcze? 
@Nonchallance napisal:
“http://www.venganza.org/ - oto jedyna słuszna religia ”
Niestety,nie znam angielskiego - masz link do tej Twojej religii,
w zrozumialym dla ludzi jezyku?
Ależ służę. Z bólem jednak muszę stwierdzić że jest to bardzo okrojona wersja.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
Ależ służę. Wystarczy skorzystać z pomocy bratniego bóstwa Google wpisując: Latający Potwór Spaghetti
@opornik4
Wywolanie lucyfera i ogorek kiszony od boga?
Chetnie poslucham (poczytam).
@lunetarius: Google istniał od zawsze, ale dopiero niedawno został odkryty przez ludzi, proroków Larry’ego i Sergieja. Jest bytem opartym na zasadach matematycznych, a matematyka nie potrzebuje ludzi, żeby istnieć.
@opornik4: Strasznie śmiesznie piszesz, załóż swojego bloga koniecznie, na pewno będzie bardzo zabawny. No i nie martw się, że traktują Cię tu jak maskotkę, bo z dnia na dzień okazuje się, że brakuje Ci pewnych umiejętności dość powszechnych w XXI wieku:
- filozofować nie umiesz (przekaz ukryty między wierszami Twoich wpisów dałoby się streścić w zdaniu “wiara uwalnia od konieczności samodzielnego myślenia”);
- angielskiego nie znasz i prosisz o opis “w zrozumialym dla ludzi jezyku” - chodziło Ci zapewne o chiński, bo też jest popularny? Wbrew temu, co głoszą Faceci w Szlafrokach, ludzkość nie jest złożona tylko z Polaków
Niemniej jednak popieram petycję o historię o ogórku kiszonym i Lucyferze!! Jak będzie przekonująca, to się mogę nawet nawrócić na ogórkizm rzymsko-kiszony.
@MiszczQ: Odcinanie Google’a/internetu nic nie da - zapytajcie opornika, to wam jasno wytłumaczy, że odwrócenie się od Boga nie neguje jego istnienia.
@lunetarius: Religia to bardzo fajny zsyp, można tam wrzucić cokolwiek i już się nie da wyciągnąć - inaczej dałoby się wyciągnąć wszystko i co wtedy? W produkt też się wierzy, zapytaj użytkowników Apple’a
A w swoim czasie Google przestanie być narzędziem i żebyś się wtedy nie zdziwił…
@brunorc:
Samodzielnie myslec umiem,przeciez w tym mnie nikt wyreczyc nie moze - nie znam sie na filozofii (napisalam),mialo znaczyc,
ze nie przepadam za skompilkowanym przedstawianiem
w sumie prostej rzeczywistosci.
Jestem osoba optymistycznie nastawiona do swiata i ludzi,
rowniez do siebie.
Nie narzekam na brak poczucia humoru,czesciej sie smieje,
niz placze,prawie nigdy nie narzekam.
Nie lubie dowcipow w stylu:
“Czym sie rozni kanarek?”
-”Tym,ze ma nozki bardziej”.
Bloga nie zaloze,z calkiem prozaicznej przyczyny.
I tak juz sie nie wyrabiam.
Przed zalozeniem internetu czytalam 7-9 tytulow prasowych/tyg. Od Przegladu,Polityki,poprzez
Najwyzszy Czas,Gazete Polska,po Gosc Niedzielny.
Ogladalam TVN24,TV Suprestacje,i prawie wszystkie programy
polityczno-publicystyczne na innych kanalach,ba udawalo mi sie nawet posluchac ciekawych audycji w Radio Maryja.
Teraz czytanie musialam ograniczyc do czterech Tytulow,
a programy tylko do niezbednych.
Grasuje na roznych forych i kilku blogach.
To pochlania jednak cholernie duzo czasu.
Angielskiego nie znam,starczyla mi koniecznosc opanowania niemieckiego - jezyka kraju,w ktorym zyje.
Latwiej i szybciej,jest mi sie jednak porozumiec w jezyku
ojczystym.
Gdybym zlowila zlota rybke,mialabym tylko dwa zyczenia
- powiekszenie pojemnosci mozgu do co najmniej 500GB
i mozliwosc funcjonowania bez przerwy przez 24 godz.
Wtedy mialabym juz czas na prowadzenie wlasnego bloga.
Pozdrawiam.
@opornik4:
jestes gwiazda tego bloga, a twoje krotkie bio (powyzsze) nalezy do jego najbardziej udanych wpisow. w nagrode jestes tutaj zawsze dobrze widziana
ps. tylko nie mow ze chcesz miec mozg o pojemnosci 500 gb, bo to strasznie malo. zdaje sie mozg kurczaka ma wieksza pojemnosc - wiec zaraz ktos ci to wypomni
@Nonchallance
Nawet fajny ten “Makaron” - ja jednak pozostane przy Jezusie.
Preferuje wiernosc w milosci.
Jak to z diablem sie ukladalam.
Ktoregos dnia,po powrocie z Carlsberga,wpadl mi do glowy dziki pomysl - wywolac Lucyfera.
[Bog,byl wtedy dla mnie kims tak "bliskim", jak najdalsza galaktyka]
Wykombinowalam warunek, po ludzku niemozliwy do spelnienia.
Poczekalam do godz 24:00 i zaczelam.
Postawilam na stoliku zapalona swiece i zawolalam
- jezeli jestes,pokaz sie Lucyferze.
Nic,zadnej reakcji .
Powtorzylam.
W tym momencie w glowie , pojawil sie jakby blysk
- medalik przeszkadza.
Faktycznie,mialam na szyi medalik jeszcze od chrztu.
Noszony przez sentyment,jako rodzinna pamiatka.
Zerwalam,i rzucilam na podloge..swieca zgasla.
O,kurde - chyba cos sie dzieje,fajnie jest,tylko nie widac nikogo.
No nic,dobra , niech i tak bedzie.
Zaczelam perrore - zapisze ci moja dusze (swoja droga,
po cholere ci ona)jezeli dostane…
Nic,ponudzilam sie jeszcze chwile,zgasilam swiece i poszlam spac.
Nastepnego dnia,pojechalam do Carlsberga.
Spotkalam ks.Kazika i opowiedzialam o mojej przygodzie.
Ksiadz zbladl - zaproponowal egzorcyzmy.
Stuknij sie w glowke - powiedzialam,mamy XX w. nie sredniowiecze.
Pobylam z nimi troche i wkurzona wrocilam do domu.
W nocy,kontynuowalam to nieco dziwne spotkanie
- tym razem swieca nie zgasla.
Moze,to trzeba inaczej - pomyslalam.
Wzielam dlugopis (wiem,powinno byc gesie pioro,ale nie mialam),kartke papieru.
Zaczelam pisac cyrograf:wymienilam czego chce,a jako dowod, iz zostalam wysluchana - dolozylam dwa warunki do spelnienia natychmiast.
Nastepnego dnia mam wygrac z mezem w szachy,
gralam bardzo slabo;
w najblizszym czasie - dostac duza sume pieniedzy
(10 tys.marek,juz mnie zadowolalo),
wtedy podpisze kwit wlasna krwia.
Rano,sklonilam meza do gry - wygralam.
Hm,hm - to chyba dziala.Zaczyna mi sie podobac.
Po poludniu,przyszla kolezanka mojej coreczki.
Zabrala ja do siebie.
Po uplywie kilku minut,przybiegla rozdygotana -Jowita wpadla pod samochod,wydusila.
Poszlismy tam z mezem - zdarzenie mialo miejsce ok.300 m.od naszego bloku.
Kierowca,mlody chlopak (dzien wczesniej zrobil prawko),nie jechal szybko - ale nie mial
szans,dziecko zbieglo z nasypu kolejowego prosto pod maske.
Poczatkowo wydawalo sie,ze to nic groznego,mala nie krwawila.
Po 5 min.bylo pogotowie.Pojechalismy do szpitala.
Przeswietlenie pokazalo pekniecie czaszki,ale dziecko bylo przytomne.
Przewiezli ja na sale.Po pewnym czasie “odjechala”.
Zrobil sie szum,kazali czekac nam na korytarzu.Dopiero wtedy zaczelam sie bac.Decyzja - corka zostanie zawieziona do Kliniki Specjalistycznej, na odzial IOM,stan jest ciezki.
My musielismy zostac - w miedzy czasie przyjechala Policja.
Krotkie przesluchanie kierowcy,pozniej rozmowa z nami.
Dali nam jakies formularze do wypelnienia - mielismy ubiegac sie o odszkodowanie.
Wedlug niemieckich przepisow,wina kierowcy byla bezsporna.
Maz zostal jeszcze,dopelnic formalnosci, ja poszlam do domu.
I wtedy (to bylo, jak przeblysk w glowie) uslaszalam:
umowy dotrzymalem, pieniadze dostaniesz, czekam.
Zatkalo mnie,wrzasnelam;”nie!” - na cala ulice,mijajacy mnie przechodnie patrzyli ze zdziwieniem.
” Ty,gnoju,ty bandyto,bydlaku…”
Wpadlam do mieszkania,chwycilam telefon,z trudem wykrecilam numer do Carlsberga.
Odebral ks.Kazimierz.
- Kazik,stalo sie cos strasznego.Jowita miala wypadek,prosze modlcie sie, ja przeciez nie umiem.
Nie wiem czy minela godzina.Ksiadz Franciszek (we Wspolnocie nazywany Ojcem) przyslal auto i zabrano nas do Osrodka.
Pobieglam prosto do Kaplicy.
Ze wszystkich sil,calm swym jestestwem - wyrzekalam sie Lucyfera i jego mocy.
Powiedzialam -” Boze,jezeli Ty naprawde jestes,ratuj prosze moje dziecko.
Glupia jestem,wiem - ale ja naprawde nie wiedzialam,iz moja zabawa moze byc grozna.To mialy byc tylko takie jaja.”
Nastepnie poszlam do domu Wspolnoty.Ojciec rozmawial ze szpitalem.
Stan corki byl krytyczny. Kerspintommograf pokazal cztery wewnetrzne pekniecia czaszki.
Lekarz powiedzial,robimy wszystko,co w naszej mocy.
Ks.Kazimierz rozumial co jest grane (nie wiedzialam jak,ale czytalam to w jego oczach),
ze to efekt moich wyglupow - nie uslyszalam jednak slowa wyrzutu,wrecz przeciwnie,duzo serdecznosci.
Zaplakalam z zalu,dopiero gdy sie polozylam spac.
Rano - telefonat ze szpitala,dziecko odzyskalo przytomnosc
- wola mame.
Ktorys z ksiezy (nie pomietam juz,kto)pojechal z nami do Kliniki.
Mala byla mizerna,ale pojawila sie szansa, iz bedzie zyla.
Zostal z nia maz,byli w szpitalu prawie miesiac,dziewczynka musiala na nowo uczyc sie jesc ,mowic, chodzic - miala
wtedy 8 lat.
Przez caly ten czas mieszkalam w Osrodku - dalam niezle domownikom w kosc.
Po powrocie “moich” z Kliniki,mielismy jeszcze jakis czas zostac w Carlsbergu.
Pojechalam do mieszkania po troche maneli.
Byl poczatek grudnia,snieg - przed blokiem,na krzaku kwitla piekna,czerwona roza.
Jeden tylko kwiat.
Zrozumialam,ze to dla mnie - od Tego,ktorego jeszcze nie znam.
O ogorku kiszonym juz nie bedzie.
Niektore osoby,sa zniecierpliwione “pisanina”
- a na wlasnego bloga,naprawde nie mam czasu.
Sorry.
@hlb:
@hlb:
Sorry,za predko mi sie poslalo.
Cholera,ale dzisiaj pokorna jestem,ktory to juz raz przepraszam?
Przechodzac do meritum.
Nie wiem,ile giga ma mozg zywego organizmu i czy jego pojemnosc jest obliczana w bajtach.
[Jestes widocznie glebiej wyksztalcony ode mnie.]
Wiem natomiast,ze mnie percepcja moich mozliwosci deprymuje,jest duuuzo za mala.
Dlatego marze o wymianie na dysk twardy,chocby tak niewielki jak 500 GB.
A tak na marginesie,na jaka pojemnosc mozgowa siebie oceniasz?
Google to taki korporacyjny Bóg, no good.
Jako dodatkowy dowód na boskość Google’a mógłbym przytoczyć: wie o tobie prawie wszystko…
Jedyną religią, jaka wydawała mi się kiedykolwiek atrakcyjna, jest kult Jedi. Bardzo popularna także w ankietach religijnych, zawsze rycerze Jedi koszą parę promili w badaniach.
Z tą wiarą to jest tak, że jak masz trochę charakteru a wpajają ci ją na siłę to się buntujesz i zaczynasz kombinować, co z tym Bogiem? Nikt go nie widział a tyle o nim gadają. Jaki on dobry, sprawiedliwy a jaki zdolny i pracowity. W sześć dni skombinował cały świat. Pomału dochodzisz do wniosku, że z tym Bogiem to przekręt i jesteś ateistą. Chowałem się w katolickiej rodzinie (robiłem wtedy za sierotę), opiekunka narąbana katoliczka, chyba świętego chciała ze mnie zrobić. Słuchałem się do 12 roku życia i wymówiłem posłuszeństwo w wierze. Dzisiaj jestem już starszym facetem i z perspektywy swych lat wiem, że to był najlepszy krok jaki mogłem zrobić. Gdybym poddał się byłbym największym kutasem w tej zakłamanej rodzinie.